Posty

Nadal pracujemy zmianowo

 I dziś zaczął się tydzień, w którym mogę się wyspać po wsze czasy - mam na popołudnie. Na messengerze odezwała się koleżanka z pierwszej zmiany: - Marta, porażka. Informatycy w piątek naknocili nam w systemie. Nic nie działa. W dodatku zostawili włączoną klimę na max na cały weekend. Siedzimy w swetrach. - Moja droga, zawsze patrz na te jaśniejsze strony życia - przynajmniej przy poniedziałku nie weszłaś do piekarnika. - Nie. Za to weszłam do KOSTNICY! Niniejszym zrobiła mi dzień. :D

Karma

  Przy okazji wspomnień, zauważyłam jedno zdjęcie - pamięć o moich czerwonych zamszowych pepegach. Były to moje najlepsze buty, które JESZCZE się nie rozpadały. Zarabiałam wówczas 1200 zł na rękę. Pewna osoba, która wówczas udawała mojego przyjaciela, pragnęła równocześnie zaistnieć towarzysko w tzw. wyższych sferach..Obśmiała moje obuwie wszem i wobec. Było mi przykro, bo na inne buty wówczas po prostu nie było mnie stać. Przepłakałam, przebolałam, przeżyłam. Dziś stać mnie na buty. I na uśmiech. Bo tej konkretnej osoby aktualnie nie stać nawet na gacie z wyprzedaży. Karma... 

Stare powiedzenie niestety się sprawdza...

 Chcesz stracić przyjaciela - pożycz mu pieniądze. :(

Pralka mi nawaliła

Zatem przyszedł dziś fachowiec. Od razu przystąpił do pracy. Na moją propozycję, czy napije się kawy, zareagował jak na cud nad Wisłą. - Bardzo chętnie, proszę pani. To będzie dziś moja pierwsza kawa. - Nikt panu od rana nie zaproponował? - Nikt. Serio?... Ludzie, co z Wami, do cholery?...

Pierwsza wizyta u psychologa

Zalecenie: pod żadnym pozorem mam się nie kontaktować z własną matką, choćby pożar, powódź, trzęsienie ziemi, czy erupcja wulkanu. Kumacie dramat? Ja kumam...

Budowa

Mam ci ja takiego pana Przemka, który zajmuje się u mnie wykończeniówką. Pan Przemek to złoto fachowiec i uważam, że każdy takiego pana Przemka powinien mieć na podorędziu. Pan Przemek dodatkowo kumpluje się z moim elektrykiem, więc w razie czego mam na budowie wash&go. I ostatnio te tynki tak wolno schły... I pan Przemek spokojnie sufity na poddaszu instalował... Potem je szpachlował... Potem założył parapety... (Cudooo!). Bo tynki na dole jeszcze wilgotne... Potem szpachlował ściany na górze... Bo te tynki na dole... Gdy WTEM!... "Pani Marto, kafle do łazienki powoli potrzebne... Ściany, podłoga... No i podłoga na parter... Tynki już super suche." Ale jak to? Ja już odpaliłam kadzidełka, zanurzyłam się w ZEN... Bo te tynki schną, tak?... A ten mi tu JEB. Muszę ekspresowo teraz wybrać dizajn, zaplanować łazienkę i kolor gresu na parter. A jestem w tym temacie jeszcze w powijakach... (Bo te tynki mokre jeszcze, miauwa, mać...) ...

Mamy to!

Zrobiłam badania miaukunom. Europejczykom nie, gdyż: Ósemka jest nieobsługiwalną boidupą i nie mam możliwości zabrania jej do gabinetu. Florianowi u weta włącza się agresor. Maja jest jeszcze super zdrowym szczylkiem. Miaukuny za to skończyły już po 10 lat, więc trzeba było towarzystwo skontrolować. I tak:  Iwa oczywiście zdrowa jak koń, jej nigdy nic nie dolegało. Kuzco ma drobne odchylenia od normy, ale nie jest to nic, co by mogło niepokoić. U Rudolfa i Lary nerki zaczynają niestety słabiej pracować. Po podawaniu przez miesiąc suplementu Renal, stężenie mocznika trochę się u obojga zmniejszyło, ale nadal jest powyżej normy... I dziś moja Patka zdobyła dla mnie Azodyl! :) Ten probiotyk ma dwie okropne wady: cholernie ciężko go dostać (jest produkowany w USA, u nas niedopuszczony) i jest upiornie drogi - za 135 kapsułek (kuracja 4-5-miesięczna) zapłaciłam kwotę czterocyfrową. Ma też okropną zaletę - jest upiornie skuteczny, choć zaczyna działać dopiero...