Posty

Rude trojaczki

 Mam w domu takowe.  Ryszard  - prawdziwy macho. Romuald - totalna pierdoła. Rajmund - gardzi ludzkością. I to Rajmund złapał właśnie infekcję.,, Pojechałam do najbliższej lecznicy po doxy. Zażyczono sobie wizyty z kotem. Wytłumaczyłam, że kot jest dziki, żyje obok mnie, nie da się złapać...  Nie, ONI MUSZĄ ZOBACZYĆ PACJENTA, ZANIM WYDADZĄ LEKI! Pojechałam do kumpla do gabinetu, trochę dalej, trochę w korkach...  Dostałam leki. Bez zbędnych dyskusji.  Wie, że jestem technikiem wet.  Wie, że  się znam na diagnostyce. Wie, że WIEM. Rajmund wraca do zdrowia. Przysięgam, gdy Mundek wróci do pełni sił, zapakuję go jakimś cudem do transportera, zawiozę do tamtej lecznicy. poproszę o wizytę u tej konkretnej pizdy i zażądam, żeby mi tego dzikiego, syczącego, gryzącego, drapiącego i generalnie całkowicie nieobsługiwanego kociaczka zbadała i zdiagnozowała.  No wprost nie mogę się doczekać.

Żeby nie było, że pracodawca o nas nie dba...

 Powoli marzec zmierza ku końcowi. Wiosna powoli wystawia zza winkla mordeczkę. Temperatury z każdym dniem są wyższe. Tymczasem nasza jednostka nadrzędna postanowiła nam zrobić dobrze i dziś kurierkiem przysłała nam 25-kilowy worek soli... Siedzę za biurkiem i targa mną dziki chichot. 

Rudolf...

  "Nie będę twoim najlepszym przyjacielem przez całe twoje życie, bo niestety nie dane jest mi żyć tak długo. Ale ty będziesz moim najlepszym przyjacielem przez całe moje życie. Dla ciebie jestem tylko rozdziałem, ale ty dla mnie jesteś całą książką." (nie znam autora tych słów)   Dziś mija 5 lat, odkąd mnie opuścił. Miałam strasznie ciężki dzień w pracy. Zawsze, gdy wracałam do domu tak zmęczona, przytulenie go przynosiło natychmiastową ulgę. Dziś Go nie ma. Dla mnie On nie był tylko rozdziałem. Dla mnie był wielotomową encyklopedią. 5 lat temu mój świat się kompletnie zawalił.   Zrozumie to tylko człowiek, który kochał swojego przyjaciela ponad wszystko.

Koniec pewnej epoki

 Po rozwodzie spaliłam za sobą prawie wszystkie mosty, wyjechałam z rodzinnego miasta i, zamiast matki, wróciłam w jej rodzinne strony - zamieszkałam na gdańskim blokowisku na Morenie.  (Piszę "prawie", bo kontaktu z byłym mężem nie zerwałam nigdy. To fajny, wartościowy facet. Po prostu nam nie wyszło.) Zawsze byłam psiarą. Marzyłam o psie. Nie chciałam psa katować wegetacją w bloku, więc zdecydowałam się na koty maine coon - o charakterze niezwykle psim.  I tak zawitali u mnie bracia - Rudolf i Manfred, potem Iwa, następnie  Kuzco po przejściach, po nim Lara, a na końcu Majkel, też z nieciekawą przeszłością. To były moje najszczęśliwsze lata spędzone z kotopsami. Polecam tę rasę z całego serca - są wspaniałe, nad wyraz inteligentne i bardzo oddane opiekunowi. Siłą rzeczy przyszedł czas, że zaczęły po kolei mnie opuszczać...  Mco nie żyją długo... Rekordzistą był Kuzco, który - jako ostatni - odszedł w wieku 17 lat. Sześć strzępów serca wyrwanych na żywca... Ale...

Choroba w końcu mnie pokonała...

 ... i poszłam na L4. Każdy, kto mnie zna, wie, że jeśli już zabieram tyłek do lekarza, to musi być bardzo źle. I było. Organizm był już tak słaby, że straciłam głos, a od ataków kaszlu zaczęły mi pękać naczynka na całym ciele. Wyglądałam, jakbym się przewróciła na kij bejsbolowy, tak jakoś z piętnaście razy... Dostałam silny antybiotyk. Głos odzyskałam po dwóch dniach, o czym radośnie zakomunikowałam Osobistemu. W odpowiedzi usłyszałam urocze: "Już?... Tak szybko?..." Kiedyś go zabiję. Przysięgam. 

Romek. Największa kocia pierdółka z trojaczków RRR

Dziś zrobiliśmy cytologię i posiew pod kątem sporofitów, bo poza niegojącym się stanem zapalnym podejrzewałam zmianę grzybiczą. Potwierdziło się. I otrzymałam kolejny w życiu komplement od lekarza: - Ma pani wiedzę w dziedzinie medycyny weterynaryjnej? - Mam. Zrobiłam technika. - Pani ma doskonałą intuicję. Byłaby pani świetnym lekarzem. - Za późno. Nie zmienia to faktu, że edukacja medyczna, którą zdobyłam - w teorii i praktyce - i tak bardzo procentuje.

Mamy w robocie epidemię

Zarażamy się wzajemnie od siebie. Jedno zdrowieje, drugie łapie. I tak w kółko. Od miesiąca. Zdążyłam wyzdrowieć i właśnie znowu zachorowałam. Weszłam w drugą turę.  Chyba se umrę.