Posty

Koniec miesiąca to armagedon w mojej firmie...

 ... a mnie wysłano na dwudniowe szkolenie. Nie no, spoko... Koleżanka, która mnie zastępowała, dostawała bladej kurwicy. Ja natomiast słodko spędziłam czas na wyjątkowo nudnym szkoleniu, za to spotkałam się z dawno nie widzianymi znajomymi z innych jednostek i poznałam sporo nowych. Było klawo. Mogę się dalej szkolić do upadłego, nie mam nic przeciwko temu. ;) Negatywy z ostatniego czasookresu: - dziś zaiwaniałam do weta z Filipem, którego ktoś użarł w ogon (obstawiam Juliana) - tu uczulam: kocia ślina jest mega toksyczna i nie należy sprawy lekceważyć (sama po ugryzieniu wylądowałam kiedyś u chirurga, bo zbagatelizowałam) - na szczęście powstały wskutek zaszłości ropień pękł w trakcie jazdy do lecznicy i u Filipa skończyło się tylko na antybiotyku i przeciwbólach; - zostawiłam Ksawerego Gustawa u mechanika, zatem jeżdżę do roboty tą szafą, którą osobiście kupiłam (zajmuję, kuźwa, gro naszego mikroskopijnego służbowego parkingu i współparujący są mi niezwykle wdzięczni...); - zwal...

Akcja w Biedronce (kocham!)...

 Stanęłam przy ladzie z mięsiwem, żeby nabyć skrzydełka z kurczaka. Szybka akcja. Ale przede mnie wślizgnęła się pani w wieku pogwarancyjnym, wlokąc za sobą mężczyznę towarzyszącego. I się zaczęło... - Kochanieee!!! Czy my mamy w domu szyneczkę?!!!  (Tu następuje rozglądnięcie się po całym sklepie, czy wszyscy słyszeli, że ona właśnie z tym mężczyzną prowadzi wspólne gospodarstwo domowe.) - 15 plasterków poproszę... Kochanie!!!! A kiełbaski jakiejś nie chcesz?... Kochanie!!! A polędwiczkę|?!!!  15 plasterków poproszę... (kolejny rzut okiem, czy wszyscy słyszeli.) - Kochanie!!! A jakiś serek bierzemy?!!! (Kolejne okolenie okiem obecnych, czy zarejestrowano.) - 15 plasterków tego sera poproszę. Zaczynam przy kasie przysypiać... Gość szczerze przeprasza mnie wzrokiem... No nie wytrzymałam. Wyciągnęłam telefon i wykręciłam do Mójcionego: - Kochanie!!!!!! Ty na pewno chcesz te skrzydełka|?!!!! Bo pani przede mną zaraz może je wykupić!!!!! Po pocięciu na plasterki!!!! To chcesz...

Mam ukochanego Ksawerego Gustawa i...

Ksawery Gustaw to hyundai i20 w wersji jubileuszowej. Wyjechałam nim prosto z salonu 13 lat temu.  Jest zajebistym samochodem, mało pali, jest nieduży, zwrotny i na każdym parkingu się zmieści. Kocham go. Ale to miejskie autko, średnio sobie radzi w takie ostre zimy na wiosce - miałam ostatnio prawdziwy survival... K.G. pozostanie ze mną do końca - jego albo mojego. Jednakże zamarzył mi się dodatkowy wóz, który ogarnie zimę, ogarnie wiejskie wertepy, ogarnie ewentualny pobyt K.G. w warsztacie i dodatkowo pomieści psy. So... Osobisty wyjechał się szkolić do stolycy, a ja postanowiłam zadziałać w konspiracji.   I w efekcie trochę się problemików nawarstwiło. Skruszona dzwonię: - Kochanie, jak się otwiera maskę w aucie? Bo zostawiłam go na światłach. Wiem, debilka jestem. Ale chcę podłączyć prostownik i nie mogę się dostać do akumulatora. - Słońce, nie wiesz, jak otworzyć maskę we własnym samochodzie?  - No nie wiem właśnie. W hyundai wiem, ale w volkswagenie ni huhu......

Cały kwiecień nie pisałam...

 ...albowiem walczyłam ze swoim zdrowiem.  Zarzewie było niewinne - podwyższone ciśnienie. Ale moja koleżanka z pracy zasiała panikę, że to nie przelewki, że to poważne, że grozi mi udar i inne takie. No to się przełamałam i poszłam do lekarza. I się zaczęło... Poza nadciśnieniem dogrzebano się u mnie arytmii, anemii oraz wysokiego poziomu cukru. Zatem przeszłam na dietę - słodyczy nie żrę, całkowicie odstawiłam: pieczywo, ziemniaki, makarony, kasze i... schudłam 10 kilogramów w przeciągu trzech tygodni.  Aktualnie biorę leki na nadciśnienie, na unormowanie nieprawidłowej pracy serca, suplementy na wzmocnienie wątroby, magnez z potasem, witaminę D, witaminę C oraz kwas foliowy. Czuję się, jak tablica Mendelejewa. Większość tych skoków ciśnienia powoduje mój małżonek, którego kocham bardzo, ale potrafi sprawić jak nikt, że krew w żyłach żwawiej krąży... Ale o tym w następnym odcinku. Jeśli ktoś mnie tu czasem podczytuje, proszę uprzejmie o włączenie kciuków, gdyż nie jest ...

Rude trojaczki

 Mam w domu takowe.  Ryszard  - prawdziwy macho. Romuald - totalna pierdoła. Rajmund - gardzi ludzkością. I to Rajmund złapał właśnie infekcję.,, Pojechałam do najbliższej lecznicy po doxy. Zażyczono sobie wizyty z kotem. Wytłumaczyłam, że kot jest dziki, żyje obok mnie, nie da się złapać...  Nie, ONI MUSZĄ ZOBACZYĆ PACJENTA, ZANIM WYDADZĄ LEKI! Pojechałam do kumpla do gabinetu, trochę dalej, trochę w korkach...  Dostałam leki. Bez zbędnych dyskusji.  Wie, że jestem technikiem wet.  Wie, że  się znam na diagnostyce. Wie, że WIEM. Rajmund wraca do zdrowia. Przysięgam, gdy Mundek wróci do pełni sił, zapakuję go jakimś cudem do transportera, zawiozę do tamtej lecznicy. poproszę o wizytę u tej konkretnej pizdy i zażądam, żeby mi tego dzikiego, syczącego, gryzącego, drapiącego i generalnie całkowicie nieobsługiwanego kociaczka zbadała i zdiagnozowała.  No wprost nie mogę się doczekać.

Żeby nie było, że pracodawca o nas nie dba...

 Powoli marzec zmierza ku końcowi. Wiosna powoli wystawia zza winkla mordeczkę. Temperatury z każdym dniem są wyższe. Tymczasem nasza jednostka nadrzędna postanowiła nam zrobić dobrze i dziś kurierkiem przysłała nam 25-kilowy worek soli... Siedzę za biurkiem i targa mną dziki chichot. 

Rudolf...

  "Nie będę twoim najlepszym przyjacielem przez całe twoje życie, bo niestety nie dane jest mi żyć tak długo. Ale ty będziesz moim najlepszym przyjacielem przez całe moje życie. Dla ciebie jestem tylko rozdziałem, ale ty dla mnie jesteś całą książką." (nie znam autora tych słów)   Dziś mija 5 lat, odkąd mnie opuścił. Miałam strasznie ciężki dzień w pracy. Zawsze, gdy wracałam do domu tak zmęczona, przytulenie go przynosiło natychmiastową ulgę. Dziś Go nie ma. Dla mnie On nie był tylko rozdziałem. Dla mnie był wielotomową encyklopedią. 5 lat temu mój świat się kompletnie zawalił.   Zrozumie to tylko człowiek, który kochał swojego przyjaciela ponad wszystko.