Posty

Flor ma gorszy czas...

Obraz
 Florian - kot nad koty, albinos, głuchy jak pień. Za to, gdy wyda z siebie dźwięk, słyszy go pół wsi. Trochę wspólnie przeszliśmy - dwie przeprowadzki, dokocenia, dopsienia, odejścia... Jest ze mną ponad dekadę. Gdy go przygarnęłam, lekarz wycenił go na jakieś 4-5 lat. Trudno stwierdzić, ile ma faktycznie teraz - może 13, a może 17... Jakiś czas temu miał usuwane spróchniałe trzonowce. Wszystko było ok, teraz problem powrócił. Kolejne zęby się posypały. Był głodny, ale nie mógł jeść. Bolało. Więc zaczęłam mu miksować jedzenie na papkę.  Zrobiłam niezbędne badania krwi i echo serca. Flor zdrowy jak ryba, a serce jak dzwon. Umówiłam kolejny zabieg i do tego momentu zaczęłam podawać przeciwbóle. Bardzo źle zareagował na lek - galopującą biegunką. Proszę sobie wyobrazić, jak wygląda śnieżnobiały kot ze sraczką... Makabra. Lek został zmieniony, podany środek na powstrzymanie dolegliwości, biegunka ustąpiła, zabieg przesunęliśmy. Ale za to dziś odmówił przyjęcia pokarmu. A to bardz...

Niniejszym zareklamuję Cyfrowy Polsat

  Otóż byłam ich wiernym klientem przez jakieś sześć lat (specjalnie wyboru nie miałam), telewizja i internet z prędkością żółwia, ale tu ich nie wińmy - na wioskach tak bywa. Tymczasem na me posiadłości wkroczył światłowód, więc zrezygnowałam z usług ww. dostawcy i grzecznie odwiozłam sprzęt - router, dekoder, pilot i kable. Na miejscu pan miał problem, gdyż jednego z urządzeń nie mógł znaleźć w systemie. Oczywiście to nie mój problem - dostałam pokwitowanie zwrotu kompletnego sprzętu i byłam pewna, że pożegnaliśmy się na zawsze. Nic bardziej mylnego, proszę Państwa. :) Otóż dziś przyszła do mnie Pocztą Polską nota obciążeniowa za brak zwrotu sprzętu. :) Zadzwoniłam i akurat trafiłam na gościa, który ów sprzęt ode mnie przyjmował. Powiedział, że sprawę załatwi i oddzwoni. No i oddzwonił. Uwaga, wymiana zdań CZYSTE ZŁOTO. On: Musimy to załatwić na zasadzie reklamacji. Ja: Że co proszę? On: Ja przygotuję dokumenty, a pani musi do nas przyjechać i złożyć podpis. Ja: Proszę pana, z ca...

Z pamiętnika ogrodnika

 Część drzewek owocowych mi się nie przyjęła. Liczyłam się z taką ewentualnością, niestety. Wywiozłam z marketu ostatnie zdechlaczki, źle przechowywane, z przesuszonymi korzeniami... Próbowałam ratować, dać szansę. Dały radę tylko dwa. A może AŻ dwa. Jabłoń i morela.  Wczoraj przywiozłam gruszę i dwie śliwy. Zaopiekowane, w donicach. Dziś będziemy je meldować.  Poluję jeszcze na wiśnię, dwie odmiany czereśni i brzoskwinię. Kocham sadzić drzewa.  Kocham patrzeć, jak rosną.   Kocham obserwować, jak małe sadzoneczki nabierają sił, pną się ku górze, żeby w końcu mnie przerosnąć kilkakrotnie. Nie rozumiem ludzi, którzy po zakupie działki budowlanej wycinają wszystko w pień. Bo mają WIZJĘ. Moi przyszli dalsi sąsiedzi zaczęli właśnie od tego. Unicestwili piękne kilkudziesięcioletnie drzewa, które absolutnie nie kolidowały z przyszłą budową domu. Bo będą robić nowe nasadzenia.  I ja tego, krówa, nie kupuję. Gdy budowałam swój dom, najważniejsze dla mnie były m...

𝗣𝗶𝗲𝗿𝘄𝘀𝘇𝗲 𝘄 𝗚𝗱𝗮𝗻́𝘀𝗸𝘂 𝗿𝗲𝗷𝗲𝘀𝘁𝗿𝗮𝗰𝗷𝗲 𝗺𝗮ł𝘇̇𝗲𝗻́𝘀𝘁𝘄 𝗼𝘀𝗼́𝗯 𝘁𝗲𝗷 𝘀𝗮𝗺𝗲𝗷 𝗽ł𝗰𝗶

Taki post pojawił się na fb na profilu Miasto Gdańsk. Myślałam, że Gdańsk jest miastem wyjątkowym, wolnym od powszechnej w naszym kraju nienawiści i podziałów. Myliłam się, niestety... :(   Czytam te wszystkie nienawistne komentarze i ogarnia mnie przerażenie, jak zaściankowym i ciemnym społeczeństwem jesteśmy. :( Jestem heteroseksualna, ale szanuję wszystkich ludzi i nie jest moją sprawą ich orientacja. Każdy ma prawo żyć jak chce i z kim chce. Każdy ma prawo do szczęścia i miłości, dopóki nie krzywdzi innych. Dla mnie sąsiad może wziąć ślub choćby z regałem, jeśli to go uszczęśliwi i jest to absolutnie i wyłącznie jego sprawa i jego życie. Żyj i daj żyć innym.

Igor

Obraz
  Aktualnie i w dniu, gdy nasze drogi się skrzyżowały... Nie jestem w stanie uratować całego świata, ale świat Igora uratować się udało.  

Czy jest może mechanik samochodowy na sali?...

 Nigdy chyba nie pytałam tu o radę. Ale może znajdzie się jakaś dobra duszyczka, która coś podpowie. Uprzedzam pytanie, dlaczego nie pojadę do mechanika: ostatnio od niego wyjechałam z Ksawerym Gustawem, którego reanimacja kosztowała mnie ponad 3 koła. i muszę się odkuć. Uprzedzam pytanie, dlaczego nie podkulę ogona i nie zakwękam małżonkowi: usłyszę "a nie mówiłem?" i będzie miał rację absolutną. Ja strzelę standardowego focha, a tego wolałabym uniknąć. Dobra, do brzegu...  Otóż ostatnio przegięłam chyba z komplementami dla Touranka, że taki pakowny, zwrotny, z mega przyspieszeniem i niezawodny, że wóz tego najwyraźniej psychicznie nie udźwignął. Odwalił mi numer na parkingu pod Biedrą i nie chciał odpalić. Zaskoczył przy czwartej próbie, prezentując swoją dezaprobatę w postaci świecącej kontrolki ESP (sygnalizacja poślizgu - w lecie, matko jedyna...). Owszem, kilkakrotnie pozostawiłam go z włączonymi światłami (nie sygnalizował, drań), ale niczym to nie skutkowało.  Tyl...

Igor

  Najwyraźniej wąchanie rozpuszczalników, gruntów i farb wszelakich przed snem nie wpływa na mój mózg pozytywnie... Przyśniło mi się, że przyjechała z wizytą moja mama, a Igor do niej podszedł i przemówił: "Cześć, jestem Ewa. Moja służba dała ciała, bo nawet nie rozpoznała mojej płci. Ona jest do kitu, za to ty jesteś w porzo."   (Gad na moim własnym mymłonie wyhodowany, odchuchany, z ogonem jak wycior do butelek...)   I teraz się zastanawiam nad istotną kwestią... Nie nad tym, że kot gada... Nie, nie. Nad tym, czy on zawsze utożsamiał się z płcią przeciwną, czy rozważył zmianę tożsamości dopiero po kastracji... No kuźwa, zagwozdka.