Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2026

Posiałam dowód rejestracyjny samochodu...

Posiałam. Nie zgubiłam. Bo wiem, że ten skurczybyk jest gdzieś w chacie, tyle, że nie wiem, gdzie. A tu przegląd do zrobienia... Opcje były dwie: 1. Pojawić się w Starostwie Powiatowym, złożyć wniosek o tymczasowe blachy (zapłacić), zrobić przegląd, wrócić i złożyć wniosek o nowy dokument (zapłacić). 2. Poprosić o przysługę znajomego z drogówki, żeby był tak łaskaw i wystawił mandat za NIEMANIE dowodu (zapłacić) oraz zatrzymał na 24 dowód rejestracyjny, z owym świstkiem udać się zrobić przegląd, a następnie złożyć wniosek o nowy dokument (zapłacić).  O jedno "zapłacić" za dużo, ne spa?  Zatem obrałam plan B i pojawiłam się na stacji kontroli pojazdów. - Dzień dobry. Wie pan co? Kłopocik mam. Oj, duży kłopocik... - A jakiż to kłopocik? - Wie pan, schowałam dowód rejestracyjny do którejś mojej torebusi i nie mogę go namierzyć. Zrobi mi pan przegląd bez?... Gość uśmiechnął się szeroko. - A ile ma pani tych torebusi?   -Oj dużo, wie pan... Jak to kobieta... Uśmiech gości...