Naprawdę. Przy wzroście 168 cm ważyłam prawie 90 kg. Do tego doszły problemy z nadciśnieniem, wysokim poziomem cukru i cholesterolu. Zatem poszła baba do lekarza... (Bo się przestraszyła.) Trafiłam na fantastyczną panią doktor, która nie pokrzykiwała; "Mniej żryj! Nie jedz tyle słodyczy i fast-foodów! Rusz dupę!" Po prostu zapytała: Od kiedy ma pani problem z przemianą materii? Odpowiedziałam: Od zawsze. Nie przejadam się. Słodyczy unikam. Nie unikam aktywności fizycznej... Ona: I nikt pani nigdy nie pomógł?! (Pytanie retoryczne,) Zleciła badania. Okazało się, że mój organizm nie przyswaja witaminy B12, odpowiedzialnej za prawidłową przemianę materii, i mam zerową zawartość w organizmie kwasu foliowego. Po zasuplementowaniu wyżej wymienionych i odrzuceniu z jadłospisu pieczywa, kasz oraz warzyw strączkowych i bulwiastych, cukier i cholesterol wróciły do normy, waga zjechała ponad 20 kilo w dół, a dziś wcisnęłam się w dżinsy skinny rozmiar 38 i okazało się, że mam nogi po sam...
W mojej pracy napatrzyłam się na ludzkie zwłoki, licząc w setkach - świeże w miarę, zmasakrowane powypadkowe, w stanie zaawansowanego rozkładu. Już dawno mnie to nie rusza. Jako osoba obdarzona wyjątkową empatią, jedynie współodczuwam rozpacz rodziny i zawsze trudno mi z nimi rozmawiać. Choć staram się trzymać fason i nie pękać. Jedyne, co mnie łamie, to zwłoki dziecka - aktualnie 10-letni chłopiec, który rozpędzonym rowerkiem wjechał prosto w samochód osobowy... Tragedia ludzka dwóch rodzin - zarówno rodziców dziecka, jak i kierowcy auta, któremu dziecko znienacka wbiło się w pojazd. Przeżywam takie sprawy. Mocno. Twarz tego chłopczyka pozostanie w mojej głowie na zawsze...
Długo, bardzo długo mnie nie było. Wiem. Sporo się w moim życiu wydarzyło od tego czasu i musiałam kompleksowo przearanżować swoje życie. Choć wiele się w nim nie zmieniło. Po raz drugi w życiu powiedziałam TAK, choć zarzekała się żaba błota... Ale przeszło mi jakoś przez usta, choć po długich rozważaniach. Nie usuwałam tego bloga, bo czułam, że jednak chcę tu wrócić. I wróciłam. Nie wiem, czy na dobre, czy tylko na chwilę.
Niestety !
OdpowiedzUsuńSmutno jednak.
Usuń