Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2026

Byłam osobą otyłą...

Naprawdę. Przy wzroście 168 cm ważyłam prawie 90 kg. Do tego doszły problemy z nadciśnieniem, wysokim poziomem cukru i cholesterolu. Zatem poszła baba do lekarza... (Bo się przestraszyła.) Trafiłam na fantastyczną panią doktor, która nie pokrzykiwała; "Mniej żryj! Nie jedz tyle słodyczy i fast-foodów! Rusz dupę!" Po prostu zapytała: Od kiedy ma pani problem z przemianą materii? Odpowiedziałam: Od zawsze. Nie przejadam się. Słodyczy unikam. Nie unikam aktywności fizycznej... Ona: I nikt pani nigdy nie pomógł?! (Pytanie retoryczne,) Zleciła badania.  Okazało się, że mój organizm nie przyswaja witaminy B12, odpowiedzialnej za prawidłową przemianę materii, i mam zerową zawartość w organizmie kwasu foliowego. Po zasuplementowaniu wyżej wymienionych i odrzuceniu z jadłospisu pieczywa, kasz oraz warzyw strączkowych i bulwiastych, cukier i cholesterol wróciły do normy, waga zjechała ponad 20 kilo w dół, a dziś wcisnęłam się w dżinsy skinny rozmiar 38 i okazało się, że mam nogi po sam...