Nie ma nic gorszego...

W mojej pracy napatrzyłam się na ludzkie zwłoki, licząc w setkach - świeże w miarę, zmasakrowane powypadkowe, w stanie zaawansowanego rozkładu. 
Już dawno mnie to nie rusza.
Jako osoba obdarzona wyjątkową empatią, jedynie współodczuwam rozpacz rodziny i zawsze trudno mi z nimi rozmawiać. Choć staram się trzymać fason i nie pękać.
Jedyne, co mnie łamie, to zwłoki dziecka - aktualnie 10-letni chłopiec, który rozpędzonym rowerkiem wjechał prosto w samochód osobowy...
Tragedia ludzka dwóch rodzin - zarówno rodziców dziecka, jak i kierowcy auta, któremu dziecko znienacka wbiło się w pojazd. 
Przeżywam takie sprawy.
Mocno.
Twarz tego chłopczyka pozostanie w mojej głowie na zawsze... 

Komentarze

  1. Współczuję. Masz niesamowicie silną psychikę, że potrafisz udźwignąć ciężar takiej pracy. Jak to dobrze, że są tacy ludzie, chapeau bas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam silnej psychiki. Po latach pracy w prokuraturze mam po prostu do pewnych granic znieczuloną...
      Mój Osobisty ma gorzej - częściej i na świeżo po zdarzeniu. Wraca do domu i 30 minut kontempluje ulotkę z Biedry. Nie czyta - odreagowuje.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wyszłam za mąż, zaraz wracam

Wieczornie...

Iwa...