Byłam osobą otyłą...

Naprawdę.
Przy wzroście 168 cm ważyłam prawie 90 kg.
Do tego doszły problemy z nadciśnieniem, wysokim poziomem cukru i cholesterolu.
Zatem poszła baba do lekarza...
(Bo się przestraszyła.)

Trafiłam na fantastyczną panią doktor, która nie pokrzykiwała; "Mniej żryj! Nie jedz tyle słodyczy i fast-foodów! Rusz dupę!"
Po prostu zapytała: Od kiedy ma pani problem z przemianą materii?
Odpowiedziałam: Od zawsze. Nie przejadam się. Słodyczy unikam. Nie unikam aktywności fizycznej...
Ona: I nikt pani nigdy nie pomógł?!
(Pytanie retoryczne,)

Zleciła badania. 
Okazało się, że mój organizm nie przyswaja witaminy B12, odpowiedzialnej za prawidłową przemianę materii, i mam zerową zawartość w organizmie kwasu foliowego.

Po zasuplementowaniu wyżej wymienionych i odrzuceniu z jadłospisu pieczywa, kasz oraz warzyw strączkowych i bulwiastych, cukier i cholesterol wróciły do normy, waga zjechała ponad 20 kilo w dół, a dziś wcisnęłam się w dżinsy skinny rozmiar 38 i okazało się, że mam nogi po same niebo.

Zatem, dziewczyny, nie katujcie się dietami. 
Po prostu idźcie do lekarza i zróbcie badania, 
Może problem nie leży w diecie. a w niedoborze czegoś, czego organizmowi brakuje.
Powodzenia.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nie ma nic gorszego...

Wyszłam za mąż, zaraz wracam

Przypętało się do mnie choróbsko