Poprzestawiało się trochę w moim psio-kocim towarzystwie. Po śmierci Bakiego, którą odchorowałam okrutnie, musiało minąć kilka miesięcy, zanim dom u mnie znalazł Berg - młody pies w typie labradora, który pierwsze swoje 1,5 roku życia spędził na łańcuchu, głodzony i bity. Został przyprowadzony do lecznicy w celu uśpienia, bowiem dotkliwie pogryzł "opiekuna", rzuciwszy się mu do gardła. Animalsi go uratowali i wyszarpałam go z klatki gminnej w Sandomierzu, nie bacząc na koszty. Pracuję z nim aktualnie i jest coraz lepiej - to młody pies. Kocha mnie bezgranicznie, choć napady agresji miewa - wobec innych psów. Swojego stada nie tyka. Swoje stado lubi. Odeszła też moja Iwa, moja najstarsza kotka mco. Dziś mogę w miarę spokojnie o tym napisać, choć emocje we mnie nadal silne. Nie będę się wgłębiać w historię choroby Iwci -leczyłam u niej ropień, który pojawił się praktycznie z dnia na dzień. Na antybiotyk zareagowała super, ale myślę, że pokonała ją sepsa... Byłyśmy umówione na ...
Nie je - źle ...
OdpowiedzUsuńJe / żre - też się nie podoba ;-)
I co ten bidny kiciuś ma zrobić? ...
SUPER!!!!! :D
Właśnie byłam w sklepie uzupełnić TYGODNIOWY zapas, który wystarczył na DWA DNI! :))
UsuńZgadzam się w pełni z Warmią. Jak tylko kicia nadrobi zaległości i się połapie, że jedzonka jest wbród, odpuści.
UsuńJa jeno pilnuję, żeby jej już w miseczce nie zabrakło... :)
UsuńBiedna malutka, ale co za dużo to też niezdrowo.
OdpowiedzUsuńWsuwa. Nie zwraca. Zatem się mieści.
UsuńJe, je, je, zostawia trochę... Znowu je... Dokładam... Je... Zostawia... Je znowu...
To dobrze, że ma apetyt. Ale że aż taki?...
Robali się pozbyliśmy.
Musiałam lecieć dziś po zastępczego Gourmeta do Żabki, bo rano by była awantura...
Jeśli rośnie i energii ma co najmniej tyle co ty i reszta kotów to wszystko "gra i bucy" :D
UsuńCzy rośnie - nie wiem. Pojutrze zobaczymy, ile przytyła. ;)
UsuńPrześliczne zdjęcie na Garnku!!!!
OdpowiedzUsuń