Posty

Z pamiętnika ogrodnika

 Część drzewek owocowych mi się nie przyjęła. Liczyłam się z taką ewentualnością, niestety. Wywiozłam z marketu ostatnie zdechlaczki, źle przechowywane, z przesuszonymi korzeniami... Próbowałam ratować, dać szansę. Dały radę tylko dwa. A może AŻ dwa. Jabłoń i morela.  Wczoraj przywiozłam gruszę i dwie śliwy. Zaopiekowane, w donicach. Dziś będziemy je meldować.  Poluję jeszcze na wiśnię, dwie odmiany czereśni i brzoskwinię. Kocham sadzić drzewa.  Kocham patrzeć, jak rosną.   Kocham obserwować, jak małe sadzoneczki nabierają sił, pną się ku górze, żeby w końcu mnie przerosnąć kilkakrotnie. Nie rozumiem ludzi, którzy po zakupie działki budowlanej wycinają wszystko w pień. Bo mają WIZJĘ. Moi przyszli dalsi sąsiedzi zaczęli właśnie od tego. Unicestwili piękne kilkudziesięcioletnie drzewa, które absolutnie nie kolidowały z przyszłą budową domu. Bo będą robić nowe nasadzenia.  I ja tego, krówa, nie kupuję. Gdy budowałam swój dom, najważniejsze dla mnie były m...

𝗣𝗶𝗲𝗿𝘄𝘀𝘇𝗲 𝘄 𝗚𝗱𝗮𝗻́𝘀𝗸𝘂 𝗿𝗲𝗷𝗲𝘀𝘁𝗿𝗮𝗰𝗷𝗲 𝗺𝗮ł𝘇̇𝗲𝗻́𝘀𝘁𝘄 𝗼𝘀𝗼́𝗯 𝘁𝗲𝗷 𝘀𝗮𝗺𝗲𝗷 𝗽ł𝗰𝗶

Taki post pojawił się na fb na profilu Miasto Gdańsk. Myślałam, że Gdańsk jest miastem wyjątkowym, wolnym od powszechnej w naszym kraju nienawiści i podziałów. Myliłam się, niestety... :(   Czytam te wszystkie nienawistne komentarze i ogarnia mnie przerażenie, jak zaściankowym i ciemnym społeczeństwem jesteśmy. :( Jestem heteroseksualna, ale szanuję wszystkich ludzi i nie jest moją sprawą ich orientacja. Każdy ma prawo żyć jak chce i z kim chce. Każdy ma prawo do szczęścia i miłości, dopóki nie krzywdzi innych. Dla mnie sąsiad może wziąć ślub choćby z regałem, jeśli to go uszczęśliwi i jest to absolutnie i wyłącznie jego sprawa i jego życie. Żyj i daj żyć innym.

Igor

Obraz
  Aktualnie i w dniu, gdy nasze drogi się skrzyżowały... Nie jestem w stanie uratować całego świata, ale świat Igora uratować się udało.  

Czy jest może mechanik samochodowy na sali?...

 Nigdy chyba nie pytałam tu o radę. Ale może znajdzie się jakaś dobra duszyczka, która coś podpowie. Uprzedzam pytanie, dlaczego nie pojadę do mechanika: ostatnio od niego wyjechałam z Ksawerym Gustawem, którego reanimacja kosztowała mnie ponad 3 koła. i muszę się odkuć. Uprzedzam pytanie, dlaczego nie podkulę ogona i nie zakwękam małżonkowi: usłyszę "a nie mówiłem?" i będzie miał rację absolutną. Ja strzelę standardowego focha, a tego wolałabym uniknąć. Dobra, do brzegu...  Otóż ostatnio przegięłam chyba z komplementami dla Touranka, że taki pakowny, zwrotny, z mega przyspieszeniem i niezawodny, że wóz tego najwyraźniej psychicznie nie udźwignął. Odwalił mi numer na parkingu pod Biedrą i nie chciał odpalić. Zaskoczył przy czwartej próbie, prezentując swoją dezaprobatę w postaci świecącej kontrolki ESP (sygnalizacja poślizgu - w lecie, matko jedyna...). Owszem, kilkakrotnie pozostawiłam go z włączonymi światłami (nie sygnalizował, drań), ale niczym to nie skutkowało.  Tyl...

Igor

  Najwyraźniej wąchanie rozpuszczalników, gruntów i farb wszelakich przed snem nie wpływa na mój mózg pozytywnie... Przyśniło mi się, że przyjechała z wizytą moja mama, a Igor do niej podszedł i przemówił: "Cześć, jestem Ewa. Moja służba dała ciała, bo nawet nie rozpoznała mojej płci. Ona jest do kitu, za to ty jesteś w porzo."   (Gad na moim własnym mymłonie wyhodowany, odchuchany, z ogonem jak wycior do butelek...)   I teraz się zastanawiam nad istotną kwestią... Nie nad tym, że kot gada... Nie, nie. Nad tym, czy on zawsze utożsamiał się z płcią przeciwną, czy rozważył zmianę tożsamości dopiero po kastracji... No kuźwa, zagwozdka.

Touranek uratował mi dziś dupcię...

 ... bowiem Ksawerym Gustawem nie przewiozłabym za jednym rzutem 600 kg kafelków, fug, sylikonów, klei, gruntów i siebie w bonusie. Ucałowałam go w kierowniczkę. :)

Posiałam dowód rejestracyjny samochodu...

Posiałam. Nie zgubiłam. Bo wiem, że ten skurczybyk jest gdzieś w chacie, tyle, że nie wiem, gdzie. A tu przegląd do zrobienia... Opcje były dwie: 1. Pojawić się w Starostwie Powiatowym, złożyć wniosek o tymczasowe blachy (zapłacić), zrobić przegląd, wrócić i złożyć wniosek o nowy dokument (zapłacić). 2. Poprosić o przysługę znajomego z drogówki, żeby był tak łaskaw i wystawił mandat za NIEMANIE dowodu (zapłacić) oraz zatrzymał na 24 dowód rejestracyjny, z owym świstkiem udać się zrobić przegląd, a następnie złożyć wniosek o nowy dokument (zapłacić).  O jedno "zapłacić" za dużo, ne spa?  Zatem obrałam plan B i pojawiłam się na stacji kontroli pojazdów. - Dzień dobry. Wie pan co? Kłopocik mam. Oj, duży kłopocik... - A jakiż to kłopocik? - Wie pan, schowałam dowód rejestracyjny do którejś mojej torebusi i nie mogę go namierzyć. Zrobi mi pan przegląd bez?... Gość uśmiechnął się szeroko. - A ile ma pani tych torebusi?   -Oj dużo, wie pan... Jak to kobieta... Uśmiech gości...