Czy jest może mechanik samochodowy na sali?...
Nigdy chyba nie pytałam tu o radę. Ale może znajdzie się jakaś dobra duszyczka, która coś podpowie.
Uprzedzam pytanie, dlaczego nie pojadę do mechanika: ostatnio od niego wyjechałam z Ksawerym Gustawem, którego reanimacja kosztowała mnie ponad 3 koła. i muszę się odkuć.
Uprzedzam pytanie, dlaczego nie podkulę ogona i nie zakwękam małżonkowi: usłyszę "a nie mówiłem?" i będzie miał rację absolutną. Ja strzelę standardowego focha, a tego wolałabym uniknąć.
Dobra, do brzegu...
Otóż ostatnio przegięłam chyba z komplementami dla Touranka, że taki pakowny, zwrotny, z mega przyspieszeniem i niezawodny, że wóz tego najwyraźniej psychicznie nie udźwignął. Odwalił mi numer na parkingu pod Biedrą i nie chciał odpalić. Zaskoczył przy czwartej próbie, prezentując swoją dezaprobatę w postaci świecącej kontrolki ESP (sygnalizacja poślizgu - w lecie, matko jedyna...). Owszem, kilkakrotnie pozostawiłam go z włączonymi światłami (nie sygnalizował, drań), ale niczym to nie skutkowało.
Tyle gwoli informacji.
Moje pytanie brzmi: co pomoże?...
Bramki są trzy...
Bramka nr 1: podłączenie akumulatora do prostownika i pozostawienie na parę upojnych godzin.
Bramka nr 2: oczyszczenie klem i słupków akumulatora z ewentualnej śniedzi.
Bramka nr 3: wymiana akumulatora.
Pomocy.
Anybody?...
Z góry dziękuję.
Komentarze
Prześlij komentarz