Igor

 

Najwyraźniej wąchanie rozpuszczalników, gruntów i farb wszelakich przed snem nie wpływa na mój mózg pozytywnie...
Przyśniło mi się, że przyjechała z wizytą moja mama, a Igor do niej podszedł i przemówił: "Cześć, jestem Ewa. Moja służba dała ciała, bo nawet nie rozpoznała mojej płci. Ona jest do kitu, za to ty jesteś w porzo."
 
(Gad na moim własnym mymłonie wyhodowany, odchuchany, z ogonem jak wycior do butelek...)
 
I teraz się zastanawiam nad istotną kwestią... Nie nad tym, że kot gada... Nie, nie. Nad tym, czy on zawsze utożsamiał się z płcią przeciwną, czy rozważył zmianę tożsamości dopiero po kastracji... No kuźwa, zagwozdka.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wyszłam za mąż, zaraz wracam

Nie ma nic gorszego...

Iwa...