Taki smaczek z roboty...
Pan odebrał wezwanie i przybył na przesłuchanie do prokuratora, w charakterze podejrzanego.
- Pan sobie usiądzie, bo chwilkę trzeba będzie poczekać.
- Nie, dziękuję, postoję sobie.
Mija parę minut. Pan przestępuje z nogi na nogę, wyraźnie zestresowany,
- Może jednak pan sobie usiądzie.
- Nie, dziękuję, ja się jeszcze NASIEDZĘ...
Srogi czarny chichot szarpie mną do tej pory. :)
Komentarze
Prześlij komentarz