Poprzestawiało się trochę w moim psio-kocim towarzystwie. Po śmierci Bakiego, którą odchorowałam okrutnie, musiało minąć kilka miesięcy, zanim dom u mnie znalazł Berg - młody pies w typie labradora, który pierwsze swoje 1,5 roku życia spędził na łańcuchu, głodzony i bity. Został przyprowadzony do lecznicy w celu uśpienia, bowiem dotkliwie pogryzł "opiekuna", rzuciwszy się mu do gardła. Animalsi go uratowali i wyszarpałam go z klatki gminnej w Sandomierzu, nie bacząc na koszty. Pracuję z nim aktualnie i jest coraz lepiej - to młody pies. Kocha mnie bezgranicznie, choć napady agresji miewa - wobec innych psów. Swojego stada nie tyka. Swoje stado lubi. Odeszła też moja Iwa, moja najstarsza kotka mco. Dziś mogę w miarę spokojnie o tym napisać, choć emocje we mnie nadal silne. Nie będę się wgłębiać w historię choroby Iwci -leczyłam u niej ropień, który pojawił się praktycznie z dnia na dzień. Na antybiotyk zareagowała super, ale myślę, że pokonała ją sepsa... Byłyśmy umówione na ...
Po pierwsze: WOW!!!!!
OdpowiedzUsuńPo drugie: trzymam kciuki <3
Po trecie: trzymaj się mocno i ciepło; przygotuj Nervosol, pół litra, dużo kawy i zakup duuuuuuży zapas czasu :D
Popieram w 100% Warmię a z własnego doświadczenia proponuję rozejrzeć się za prawnikiem...
OdpowiedzUsuńNo i się cieszę i gratuluję! Czy koty już wiedzą? Co powiedziały?
O, właśnie, zapomniałam spytać co na to koty :D ...
UsuńKoty póki co żyją w błogiej nieświadomości ;)
Usuń