Choroba w końcu mnie pokonała...

 ... i poszłam na L4. Każdy, kto mnie zna, wie, że jeśli już zabieram tyłek do lekarza, to musi być bardzo źle. I było. Organizm był już tak słaby, że straciłam głos, a od ataków kaszlu zaczęły mi pękać naczynka na całym ciele. Wyglądałam, jakbym się przewróciła na kij bejsbolowy, tak jakoś z piętnaście razy...

Dostałam silny antybiotyk.
Głos odzyskałam po dwóch dniach, o czym radośnie zakomunikowałam Osobistemu.
W odpowiedzi usłyszałam urocze: "Już?... Tak szybko?..."

Kiedyś go zabiję. Przysięgam. 

Komentarze

  1. A nie przyda się do sprzątania kuwetek? Nie zabijaj, daj szansę.
    No i mam nadzieję że czujesz się lepiej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nie ma nic gorszego...

Wyszłam za mąż, zaraz wracam

Iwa...