Współpraca w związku...

 Gdy nasza gwiazda wioskowa znowu postanowiła zaistnieć, niejaki pan Z,. wyłaniając się o piątej rano w celu drażnienia naszych psów...

(Miałam przerwę w pisaniu. zatem sprawa pana Z, nie została opisana. Owe niedopatrzenie nadrobię. bo jest o czym. ;) )

Osobisty: "Nie no, żarty się skończyły. Idę mu wp...lić."
Ja: "Nie! Przestań! Zabijesz go! Ja mu wp...lę, dobra? W razie, gdyby próbował mi oddać, ewentualnie wkroczysz do akcji, dobra?"
Osobisty, po krótkim namyśle: "Dobra. Ale daj z siebie wszystko. Nie oszczędzaj laczka."

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wyszłam za mąż, zaraz wracam

Wieczornie...

Iwa...