Kiedy jest za długo cisza w eterze...
... można się spodziewać, że zło pierdolnie znienacka.
Cały dzisiejszy dzień spędziłam w samochodzie i w lecznicach, na przemian. Z Kuzco.
Cały dzień w pieprzonej maseczce, szlag by to trafił.
Dziesiątki razy zobaczyłam lekarskie oczy wielkości młyńskich kół i usłyszałam pytanie: "Powiedziała pani, że ile ten mainecoon ma lat...?"
Kuzco. Kot niezniszczalny. Z końskim zdrowiem. Do dziś...
Dziś przywitał mnie z niedowładem tylnych łap...
Od rana galop:
- lecznica nr 1, Dzierżążno - diagnostyka, leki przeciwbólowe, usg... Potrzebna konsultacja kardiologiczna w celu wykluczenia zatoru...
- lecznica nr 2, Kartuzy - kardiolog (miałam fart w sobotę)... Zator wykluczony, za to namierzony guz przy śledzionie i obecność płynu w klatce piersiowej...
lecznica nr 1, Dzierżążno - założenie wenflonu po kilkudziesięciu wręcz próbach (kot odwodniony i zapadnięte żyły)... Konieczna stabilizacja w szpitalu...
(Nigdzie nie można się było dodzwonić, więc jechałam w ciemno.)
- lecznica nr 3, Gdańsk - brak miejsc w szpitalu...
- lecznica nr 4, Gdynia - są miejsca! Po paru godzinach Kuzco w stanie złym - odwodniony, wychłodzony, naćpany z bladymi śluzówkami i anemią. W bonusie pojawił się płyn w jamie brzusznej.
Wiedziałam, że jeśli ten płyn to krwawienie wewnętrzne, mamy wyrok. Bo nie pozwoliłabym na otwarcie powłok brzusznych 17-letniego mco. Nie przeżyłby tego. Wolę, żeby mój przyjaciel odszedł w domu, przy mnie, czując się bezpieczny i kochany, a nie w obcym miejscu, z obcymi ludźmi, zestresowany, beze mnie obok...
Kuzco został na noc w szpitalu, w inkubatorze, bo musi zostać ustabilizowany i być monitorowany. Cały czas jestem na łączach z lekarzem.
Wyniki badań krwi okazały się niezłe. Ilość płynu w jamie brzusznej zmniejszyła się, więc to nie krwotok. Ogromna ulga. Ponowne usg zostanie wykonane za parę godzin i może okazać się, że nie trzeba go mechanicznie ściągać i obciążać organizm niepotrzebną sedacją.
Siedzę i ryczę, bo po dziewięciu godzinach wróciłam do domu i zeszło napięcie. Gdy działam, nie ryczę. Gdy działam, zachowuję zimną krew. Gdy działam, nie rozklejam się przy zwierzęciu, żeby nie dokładać mu stresu. Teraz, w domu, już mogę.
Wygadałam się.
Proszę o ciepłe myśli i pozytywne wibracje.
Dziękuję.
Komentarze
Prześlij komentarz