Otóż zamówiłam w internecie perfumy - zestaw czterech flakonów. Na prezent. Tani nie był, ale na przyjaciołach nie oszczędzam. Paczka przyszła dość szybko, po dwóch dniach. Sprzedający widać lubił balansować na krawędzi, gdyż cienkie pudełko z delikatną zawartością wrzucił se do koperty bąbelkowej. Nadmienię, że sprzedającym nie był niedoświadczony Janusz z Pścimia, tylko poważny sklep. Znaczy, wydawało mi się, że poważny... Okazało się, jeden flakon pękł, a jego zawartość uroczo rozlała się wewnątrz opakowania. Napisałam zatem do sklepu, że jest wtopa, wysłałam zdjęcie i zapytałam,jak oni się na sytuację zapatrują. Oni coś w stylu: "Ojej!" No ojej, kuźwa, spore ojej. Zapytałam więc, jaką drogą im odesłać uszkodzoną paczkę i czy mogę liczyć na kolejną przesyłkę. tym razem przyzwoicie zabezpieczoną. Na co oni, że mogą mi zwrócić 30 złotych, bo w końcu tylko jeden flakon został stłuczony. Na co ja, że ni huhu, że jest to zestaw, aktualnie dla mnie bezużyteczn...