Akcja w Biedronce (kocham!)...
Stanęłam przy ladzie z mięsiwem, żeby nabyć skrzydełka z kurczaka. Szybka akcja.
Ale przede mnie wślizgnęła się pani w wieku pogwarancyjnym, wlokąc za sobą mężczyznę towarzyszącego. I się zaczęło...
- Kochanieee!!! Czy my mamy w domu szyneczkę?!!!
(Tu następuje rozglądnięcie się po całym sklepie, czy wszyscy słyszeli, że ona właśnie z tym mężczyzną prowadzi wspólne gospodarstwo domowe.)
- 15 plasterków poproszę... Kochanie!!!! A kiełbaski jakiejś nie chcesz?... Kochanie!!! A polędwiczkę|?!!! 15 plasterków poproszę...
(kolejny rzut okiem, czy wszyscy słyszeli.)
- Kochanie!!! A jakiś serek bierzemy?!!!
(Kolejne okolenie okiem obecnych, czy zarejestrowano.)
- 15 plasterków tego sera poproszę.
Zaczynam przy kasie przysypiać...
Gość szczerze przeprasza mnie wzrokiem...
No nie wytrzymałam.
Wyciągnęłam telefon i wykręciłam do Mójcionego:
- Kochanie!!!!!! Ty na pewno chcesz te skrzydełka|?!!!! Bo pani przede mną zaraz może je wykupić!!!!! Po pocięciu na plasterki!!!! To chcesz, czy nie?!!!!! Kochanie?!!!... Nie słyszę!!! I pół sklepu też nie słyszy!!! To chcesz, czy nie?!!!
Gdyby wzrok mógł zabijać, leżałabym tam w kałuży krwi - między ladą z mięsnym a wystawką z przyprawami...
Komentarze
Prześlij komentarz