Mam ukochanego Ksawerego Gustawa i...
Ksawery Gustaw to hyundai i20 w wersji jubileuszowej. Wyjechałam nim prosto z salonu 13 lat temu.
Jest zajebistym samochodem, mało pali, jest nieduży, zwrotny i na każdym parkingu się zmieści. Kocham go. Ale to miejskie autko, średnio sobie radzi w takie ostrej zimy na wiosce - miałam ostatnio prawdziwy survival...
K.G. pozostanie ze mną do końca - jego albo mojego. Jednakże zamarzył mi się dodatkowy wóz, który ogarnie zimę, ogarnie wiejskie wertepy, ogarnie ewentualny pobyt K.G. w warsztacie i dodatkowo pomieści psy. So...
Osobisty wyjechał się szkolić do stolycy, a ja postanowiłam zadziałać w konspiracji.
I w efekcie trochę się problemików nawarstwiło.
Skruszona dzwonię:
- Kochanie, jak się otwiera maskę w aucie? Bo zostawiłam go na światłach. Wiem, debilka jestem. Ale chcę podłączyć prostownik i nie mogę się dostać do akumulatora.
- Słońce, nie wiesz, jak otworzyć maskę we własnym samochodzie?
- No nie wiem właśnie w hyundai wiedziałam, ale w volkswagenie ni huhu...
- Jaka marka?
- Touran.
Chwila ciszy. ..
Kmini...
- A właściciel nie ogarnia?
- No...Jakby ci to powiedzieć... Ja jestem właścicielem. I nie ogarniam.
Dłuższa chwila ciszy...
- Ja dobrze rozumiem? Czy ty właśnie kupiłaś minivana?
- No...
- Jak? Gdzie?! Kiedy?!!
- No dziś. Jakoś tak wyszło...
- Matoboskowszyscyświęci, trzymcie mnie, bo ja w kapciach do nieba pójdę...
Kurtyna.
(Jak wróci to albo się ze mną rozwiedzie, albo pogodzi się ze swoim losem męża kobiety niezależnej. Bo maskę i akumulator ogarnęłam bez pudła. :) )
Komentarze
Prześlij komentarz