Rude trojaczki

 Mam w domu takowe. 
Ryszard  - prawdziwy macho.
Romuald - totalna pierdoła.
Rajmund - gardzi ludzkością.

I to Rajmund złapał właśnie infekcję.,,

Pojechałam do najbliższej lecznicy po doxy. Zażyczono sobie wizyty z kotem. Wytłumaczyłam, że kot jest dziki, żyje obok mnie, nie da się złapać... 
Nie, ONI MUSZĄ ZOBACZYĆ PACJENTA, ZANIM WYDADZĄ LEKI!

Pojechałam do kumpla do gabinetu, trochę dalej, trochę w korkach... 
Dostałam leki. Bez zbędnych dyskusji. 
Wie, że jestem technikiem wet.  Wie, że  się znam na diagnostyce. Wie, że WIEM.

Rajmund wraca do zdrowia.

Przysięgam, gdy Mundek wróci do pełni sił, zapakuję go jakimś cudem do transportera, zawiozę do tamtej lecznicy. poproszę o wizytę u tej konkretnej pizdy i zażądam, żeby mi tego dzikiego, syczącego, gryzącego, drapiącego i generalnie całkowicie nieobsługiwanego kociaczka zbadała i zdiagnozowała. 
No wprost nie mogę się doczekać.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nie ma nic gorszego...

Wyszłam za mąż, zaraz wracam

Iwa...