Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

Polskie buraki w natarciu...

Moi rodzice są właścicielami dwóch mieszkań w Gdańsku, które osobiście wybrałam, kupiłam i zajmuję się ich wynajmem w ramach udzielonego mi pełnomocnictwa. Wiele nerwów przedsięwzięcie mnie kosztowało - wynajmowałam rodakom - libacje, skargi sąsiadów, opóźnienia w płatnościach, wszechobecny syf po wyprowadzce... W końcu zdecydowałam się oba lokale wynająć rodzinom ukraińskim, jeszcze przed inwazją Rosji. I powiem tak: nigdy wcześniej nie miałam tak cudownych, bezproblemowych najemców - zero skarg, brak syfu, opłaty na czas - bajka. Mieszkają już od kilku lat.  Wybuchła wojna. Panowie ruszyli do Ukrainy, broniąc ojczyzny. Żony z dziećmi zostały w Polsce.  I dziś napisał do mnie pan Bohdan, z właściwym sobie taktem: "Czy ma pani chwilkę? Żona by zadzwoniła..." Dzwoni: "Pani Marto, mam problem. Po długim remoncie, wierceniach, hałasach, do mieszkania pod nami wprowadzili się nowi właściciele. Wszystko im przeszkadza. Córka zatańczy, talerz mi spadnie... Natychmiast pukają w...