Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2026

Rudolf...

  "Nie będę twoim najlepszym przyjacielem przez całe twoje życie, bo niestety nie dane jest mi żyć tak długo. Ale ty będziesz moim najlepszym przyjacielem przez całe moje życie. Dla ciebie jestem tylko rozdziałem, ale ty dla mnie jesteś całą książką." (nie znam autora tych słów)   Dziś mija 5 lat, odkąd mnie opuścił. Miałam strasznie ciężki dzień w pracy. Zawsze, gdy wracałam do domu tak zmęczona, przytulenie go przynosiło natychmiastową ulgę. Dziś Go nie ma. Dla mnie On nie był tylko rozdziałem. Dla mnie był wielotomową encyklopedią. 5 lat temu mój świat się kompletnie zawalił.   Zrozumie to tylko człowiek, który kochał swojego przyjaciela ponad wszystko.

Koniec pewnej epoki

 Po rozwodzie spaliłam za sobą prawie wszystkie mosty, wyjechałam z rodzinnego miasta i, zamiast matki, wróciłam w jej rodzinne strony - zamieszkałam na gdańskim blokowisku na Morenie.  (Piszę "prawie", bo kontaktu z byłym mężem nie zerwałam nigdy. To fajny, wartościowy facet. Po prostu nam nie wyszło.) Zawsze byłam psiarą. Marzyłam o psie. Nie chciałam psa katować wegetacją w bloku, więc zdecydowałam się na koty maine coon - o charakterze niezwykle psim.  I tak zawitali u mnie bracia - Rudolf i Manfred, potem Iwa, następnie  Kuzco po przejściach, po nim Lara, a na końcu Majkel, też z nieciekawą przeszłością. To były moje najszczęśliwsze lata spędzone z kotopsami. Polecam tę rasę z całego serca - są wspaniałe, nad wyraz inteligentne i bardzo oddane opiekunowi. Siłą rzeczy przyszedł czas, że zaczęły po kolei mnie opuszczać...  Mco nie żyją długo... Rekordzistą był Kuzco, który - jako ostatni - odszedł w wieku 17 lat. Sześć strzępów serca wyrwanych na żywca... Ale...