Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2024

Wieczornie...

  Nastaje późny wieczór. Czas na spanko. Psy moszczą się ma fotelach, kanapie, legowiskach, łotewer. Koty rozkładają się w różnych miejscach, gdzie im akurat wygodnie - kanapy, fotele, łózka, łotewer. Dom cichnie, światła gasną, żywy inwentarz rozkosznie pochrapuje - warunki idealne do wejścia w fazę REM, co z reguły jednak zajmuje mi trochę czasu. A w godzinach 5-7 rano, gdy NAJLEPIEJ MI SIĘ ŚPI, ma miejsce KOCI-MIAUWA-ARMAGEDON. Totalna rozpierducha. To, zdaniem tych małpiszonów, jest idealny czas na: - naparzanie się po pyskach, - głośne dyskusje o tym, kto jest tu wyżej w hierarchii i dlaczego, - tłumną integrację przy kuwetach, bo AKURAT wszystkim się zachciało jednocześnie (szuuu.... szuuuuuu... szuuuuuuu.... wykopaliska żwirkowe wcale się nie niosą po całym strychu nad moją głową, nic a nic...), - koci pociąg przejeżdżający mi po głowie, żołądku i nerach. Dodatkowe atrakcje to: - "Chooo... Sprawdzimy, czy ten kubek, gdy się go trąci łapą, spadnie" (owszem, spadnie), - ...

Filip i Julian - związek nieidealny

Każdy kot ma inny charakter. Nie ma dwóch takich samych kotów na tym łez padole - zarówno pod kątem umaszczenia, jak i charakteru i cech osobniczych.   Filip kocha wszystkich: koty, psy, ludzi... Pokochałby hipopotama, gdyby miał taką możliwość. Julian natomiast jest totalnym outsiderem - pacyfistą wprawdzie, ale nie przepada za interakcjami z innymi przedstawicielami swojego gatunku.    Filip nie przyjmuje tego faktu do wiadomości i uparcie Juliana adoruje. Julian reaguje irytacją i w końcu wrzaskiem. Krew się nie leje, ale efekty dźwiękowe wydawane przez obu panów wbijają mnie w krzesło. Odbijam się i lecę z interwencją.    Do Filipa reprymendy nie docierają - wszak jest AŻ kotem, nadgatunkiem, który głęboko w ryżej dupie ma moje uwagi.    A ja muszę uspokajać Juliana, że Filipek młody i głupi, i że mu w końcu przejdzie. Julian wybacza. I najlepiej się czuje w pościeli, przy mnie, śpiąc z głośnym chrapem przy mojej szyi.:)